Już trzeci dzień z rzędu Szwedzi zmagają się z zamieszkami wywoływanymi przez gangi złożone z imigrantów. Większość z nich jest z Turcji i Somalii.

Na przedmieściach Sztokholmu doszło z ich rąk do podpaleń samochodów, wybijania szyb w sklepach, ataków na policjantów. Uszkodzili też budynki dwóch szkół oraz spalili centrum kultury.

W centrum stolicy Szwecji na osiedlu Husby zamieszkiwanego w 80% z imigrantów od niedzieli zbiera się agresywna młodzież. Zamaskowani członkowie młodocianych gangów wybijają szyby w sklepach, podpalają samochody i terroryzują miejscową ludność a interweniujących policjantów obrzucają kamieniami. Dzielnica ta stanowi centrum zamieszek, choć do starci dochodzi również na kilku innych peryferyjnych osiedlach zdominowanych przez imigrantów.

Jak tłumaczy Rami al-Khamisi (nazwisko mówi samo za siebie) z młodzieżowej organizacji „Megafon”, zamieszki są odpowiedzią młodzieży na zastrzelenie przed tygodniem przez policję 69-letniego mieszkańca Husby który we własnym mieszkaniu na wiele godzin zabarykadował się z kobietą, a interweniujących funkcjonariuszy zaatakował maczetą. Wywołało to protest młodzieżowej organizacji „Megafon”.

Rami al-Khamisi broni swoich kolegów imigrantów tłumacząc, że nie ma perspektyw i nadziei na przyszłość w kraju. Dlatego trzeba demolować kraj który przyjął ich z otwartymi ramionami? Nie brzmi to jednak specjalnie przekonująco. Biorąc pod uwagę fakt, iż szwedzkie zamieszki wybuchły w dzielnicy zdominowanej przez imigrantów, można wysnuć oczywisty wniosek…

To co teraz dzieje się w Szwecji nie jest niczym nowym, oglądaliśmy podobne zamieszki w Francji i Anglii z udziałem muzułmanów z bliskiego wschodu.

Opracowanie: Kmicic
na podstawie: americanthinker.com / plwolnosci.pl