Islam nie tylko nakazuje zbrojną walkę z niewiernymi oraz zmuszanie ich do podporządkowania się muzułmańskim rządom, lecz również sankcjonuje kłamstwo, kradzież i zabijanie w celu propagowania wiary. W islamie nie ma kodeksu moralnego przypominającego Dziesięć Przykazań. Twierdzenie, że religia ta ma w zarysie podobne poglądy moralne do tych wyznawanych przez judaizm i chrześcijaństwo to kolejny mit. Zapraszamy do lektury fragmentu Politycznie Niepoprawnego Przewodnika po Islamie autorstwa Roberta Spencera.

Kłamstwo jest złe – ale są wyjątki

Mahomet nie owijał w bawełnę, jeśli chodzi o nakaz mówienia prawdy: „Musicie mówić prawdę, gdyż prawda prowadzi do cnoty, a cnota do Raju, zaś człowiek, który nieustannie mówi prawdę i stara się mówić prawdę, będzie przez Boga uznany za prawdomównego; strzeżcie się kłamstwa, ponieważ kłamstwo prowadzi do nieprzyzwoitości, zaś nieprzyzwoitość wiedzie do Ognia Piekielnego, a człowiek, który nieustannie mówi kłamstwa i celowo stara się kłamać, będzie przez Boga uznany za kłamcę” .

Jednak, tak jak to bywa z wieloma innymi zasadami islamu, sporo kwestii zależy od uzgodnień między wiernymi. W odniesieniu do niewiernych – w szczególności zaś tych, którzy są w stanie wojny z muzułmanami – Mahomet wydał specjalną zasadę, zupełnie inną od tego, co głosił wcześniej, a mianowicie: „Wojna równa się oszustwu”.

(…)

Religijne oszustwo (praktykowane wobec nieszczęsnych niewiernych) jest zalecane nawet w Koranie: „Niech wierzący nie biorą sobie za przyjaciół niewiernych, z pominięciem wiernych! A kto tak uczyni, ten nie ma nic wspólnego z Bogiem, chyba że obawiacie się z ich strony jakiegoś niebezpieczeństwa” (Koran 3:28). Innymi słowy: nie przyjaźnijcie się z niewiernymi, chyba że chcecie się w ten sposób przed nimi strzec – wówczas udawajcie ich przyjaciół, żeby móc się lepiej przed nimi bronić. Znany komentator Koranu, Ibn Kathir, wyjaśnia to tymi słowy: „Bóg zabronił Swym wiernym sługom udzielać wsparcia niewiernym lub dobierać ich sobie za towarzyszy czy przyjaciół, zamiast bratać się z innymi wiernymi”. Zwolnieni z tej zasady byli jednak „ci wierni, którzy na pewnych obszarach lub w danym czasie obawiają się niebezpieczeństwa ze strony niewiernych. W takim wypadku wierni ci mogą na zewnątrz okazywać przyjaźń niewiernym, lecz nigdy nie mogą w duchu żywić do nich przyjaznych uczuć” .

Kradzież: zależy, kogo okradniesz

Prawo islamskie słynie z surowych kar – najbardziej znane jest ucinanie ręki za kradzież: „Złodziejowi i złodziejce obcinajcie ręce w zapłatę za to, co oni popełnili. To jest przykładna kara od Boga. Bóg jest potężny, mądry!“ (Koran 5:38).

Sytuacja jest jednak zupełnie inna, gdy chodzi o niewiernych, którzy znajdują się w stanie wojny z muzułmanami. Wiemy, że Koran przewiduje zasady podziału łupów wojennych – jedna piąta ma być przeznaczona dla Allaha oraz na cele charytatywne (Koran 8:41). Kiedy Mahomet podpisał z Kurajszytami rozejm w Hudajbija (była o tym mowa w rozdziale pierwszym), uspokoił swych zdezorientowanych i rozczarowanych wyznawców, obiecując im jeszcze więcej łupów: „Bóg obiecał wam liczne łupy, które weźmiecie. On przyspieszył to dla was, a powstrzymał ręce ludzi od was, aby to było znakiem dla wiernych i aby On poprowadził was drogą prostą” (Koran 48:20). Można przytoczyć mnóstwo sytuacji, kiedy muzułmanie zdobywali łupy podczas najazdów.

Morderstwo: zależy, kogo zabijesz

Muzułmańscy apologeci lubią cytować fragment Koranu 5:32: „Ten, kto zabił człowieka, który nie popełnił zabójstwa i nie szerzył zgorszenia na ziemi, czyni tak, jakby zabił wszystkich ludzi. A ten, kto przywraca do życia człowieka, czyni tak, jakby przywracał do życia wszystkich ludzi”. Ten często cytowany werset nie jest jednak ogólnym zakazem morderstwa, choć na pierwszy rzut oka może się tak wydawać.

Po pierwsze, jest adresowany do „synów Izraela” i osadzony w przeszłości; nie jest to zwrot do muzułmanów. W rzeczywistości stanowi część ostrzeżenia przeznaczonego dla żydów, żeby nie walczyli z Mahometem, bo w przeciwnym wypadku czeka ich sroga kara. Chodzi o to, że Allah przestrzegał synów Izraela, by nie „szerzyli zgorszenia na ziemi”, lecz oni mimo wszystko postąpili wbrew przestrodze:

Z tego to powodu przepisaliśmy synom Izraela: „Ten, kto zabił człowieka, który nie popełnił zabójstwa i nie szerzył zgorszenia na ziemi, czyni tak, jakby zabił wszystkich ludzi. A ten, kto przywraca do życia człowieka, czyni tak, jakby przywracał do życia wszystkich ludzi”. Przyszli do nich Nasi posłańcy z jasnymi dowodami, potem jednak wielu z nich popełniało przestępstwa na ziemi. Zapłatą dla tych, którzy zwalczają Boga i Jego Posłańca i starają się szerzyć zepsucie na ziemi, będzie tylko to, iż będą oni zabici lub ukrzyżowani albo też obetnie im się rękę i nogę naprzemianlegle, albo też zostaną wypędzeni z kraju. Oni doznają hańby na tym świecie i kary bolesnej w życiu ostatecznym (Koran 5:32–33).

(…)

Koran wyraźnie podaje, że „nie powinien wierzący zabijać wierzącego, chyba tylko przez pomyłkę” (4:92), lecz nigdzie nie znajdziemy podobnego zalecenia w odniesieniu do niewierzących. To doprowadziło, jak można było przewidzieć, do podwójnych standardów w prawie islamskim. „Bezprawne zabijanie”, zgodnie z nauką szafi’ickiej szkoły prawa muzułmańskiego, „jest najgorszą potwornością, zaraz po braku wiary”. Koncepcja ta zakłada również, że jest „obowiązkiem odwet wobec każdego, kto zabija ludzką istotę umyślnie i bezprawnie”. Jednak w przypadku gdy „muzułmanin zabije innowiercę”, odwet jest niedozwolony.

Irański przywódca ruchu sufickiego, szejk Sultanhussein Tabandeh, który swego czasu wywarł istotny wpływ na kształtowanie prawoznawstwa republiki islamskiej Chomeiniego, napisał Muzułmański komentarz do Powszechnej deklaracji praw człowieka. Tabandeh domagał się, by wprowadzono karę śmierci za zabicie muzułmanina, lecz jednocześnie sprzeciwiał się jej, jeśli zabójcą był muzułmanin, a ofiara była innego wyznania: „Jako że islam uznaje innowierców za posiadających niższy poziom wiary i przekonań, jeśli muzułmanin zabije innowiercę, (…) wówczas jego karą nie może być śmierć w odwecie, jako że wiara i przekonanie, które on posiada, są wyższego rzędu niż u człowieka, którego zabił. Należałoby go jedynie ukarać grzywną”.

Uniwersalne wartości moralne? Brak

W swej przełomowej książce pod tytułem Koniec człowieczeństwa chrześcijański apologeta Clive S. Lewis (1898–1963) zebrał przykłady na coś, co nazywał Tao, czyli „prawem naturalnym”: są to zasady wyznawane przez ludzi w różnych kulturach i cywilizacjach. Obejmują one: obowiązki wobec rodziców, starszych oraz przodków, obowiązki wobec dzieci oraz potomnych, prawo dobrej wiary i prawdziwości, prawo wielkoduszności i kilka innych. Autor ilustruje uniwersalność tych zasad, przytaczając cytaty z różnych źródeł, takich jak Stary i Nowy Testament, Eneida Wergiliusza, Bhagavad Gita, Analekty Konfucjańskie, pisma australijskich Aborygenów oraz mnóstwo innych. Brak tutaj jednak jakichkolwiek cytatów z Koranu lub innych źródeł muzułmańskich.

Być może wynika to z faktu, że Lewis nie miał informacji na temat islamu. Jest to jednak wysoce nieprawdopodobne, biorąc pod uwagę czasy, w których żył, oraz to, że jego ojczyzna, Wielka Brytania, odegrała znaczącą rolę w historii Bliskiego Wschodu i Azji. Oczywiście, możecie pomyśleć, że mógł przecież znaleźć potwierdzenie niektórych z tych zasad w Koranie. Problem polega na tym, że islam nie propaguje idei, którą Lewis nazwał prawem ogólnej dobroczynności: w końcu dobroczynność należy okazywać jedynie innym wiernym. Przykre jest to, że islam w ogóle nie naucza tzw. złotej reguły etycznej.

Maksyma, którą przekazał Jezus: „Wszystko więc, co byście chcieli, żeby ludzie wam czynili, i wy im czyńcie!” (Mt 7:12), pojawia się niemal w każdej tradycji religijnej na świecie – z wyjątkiem islamu. Koran i hadisy wprowadzają tak wyraźne rozróżnienie między wiernymi a niewiernymi, że nie ma już miejsca na żadną ogólną dobroczynność. Niewiernych trzeba przesłuchiwać, podejrzewać, stawiać im opór i zwalczać ich. I tyle. Nie ma ani słowa o tolerancji, a już na pewno nic o miłości.

Fragment książki wydawnictwa Fronda
Robert Spencer „Niepoprawny politycznie przewodnik po islamie i krucjatach”, s. 121 – 128.

Książkę można kupić w Księgarni Ludzi Myślących:
http://www.xlm.pl/niepoprawny-politycznie-przewodnik-po-islamie-i-krucjatach/

4
Dodaj komentarz

avatar
 
smilegrinwinkmrgreenneutraltwistedarrowunamusedcooleviloopsrazzrollcryeeklolmadsadexclamationquestionideahmmbegwhewchucklesillyenvyshutmouth
3 Comment threads
1 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
4 Comment authors
christineArek432Antyislambk Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
bk
Gość
bk

Dzięki za info. Dobrze, że lewactwo nie czyta nic spoza listy lektur obowiązkowych, to może się nie czepią autora;).

Arek432
Gość
Arek432

Ten, kto zabił człowieka, który nie popełnił zabójstwa i nie szerzył zgorszenia na ziemi, czyni tak, jakby zabił wszystkich ludzi. Przepraszam ale w którym miejscu jest napisane aby , zabijać można było ludzi z innej wiary , lub jak kto woli niewiernych. Problem polega jedynie na tym iż ludzie wyznający… Czytaj więcej »

christine
Gość
christine

Jutro dowiemy sie że PiS i opozycja to najlepsi kumple polityczni pracujacy na rzecz rozwoju Polski Każda strona w necie będzie pisać o tym że od tej chwili będa tylko pzytywne kulturalne informacje. Merkelowa będzie kłęczała na kolanach i przeprosi Europę za to że naraziła nas mieszkanców Europy na tak… Czytaj więcej »

Antyislam
Gość
Antyislam

Dlaczego tych bydlaków jeszcze nikt nie exterminował? przecież można otworzyć ponownie obozy koncetracyjne spędzić tą zarazę w jedno miejsce i zrobić to co Hitler robił 70 lat temu, tylko tym razem świat pozbywał by się pedofili, samobójców terrorystów i bydlaków, którzy zabijają wszystko co popadnie w imię jakiejś chorej księgi.