Szwecja jest krajem, który przy ponad 9-milionowej populacji przyjmuje rocznie około sto tysięcy imigrantów. Jest to poważne obciążenie dla budżetu i społeczeństwa i wszystko wskazuje na to, że nastroje nawet w tak hurraoptymistycznie nastawionym do imigrantów społeczeństwie mogą się zmienić.

Pojawiają się głosy o “konieczności optymalizacji polityki imigracyjnej” – nawet z ust takich postaci jak obecny minister ds. migracji, Tobias Billström. O tym, że te głosy pojawiają się jednak trochę za późno, kiedy atomizacja i rozpad tradycyjnego społeczeństwa posunęły się już zbyt daleko, może świadczyć chociażby fakt, że w niektórych rejonach dużych szwedzkich miast imigranci stanowią w praktyce 100% populacji.

Te i wiele innych czynników, których nie można w nieskończoność zbywać milczeniem i zamiatać pod dywan, sprawiły, iż Tobias Billström zdobył się na wspomniane wyznanie, jakoby imigrację należało ukrócić: “Dzisiejsza Szwecja jest jednym z tych krajów, które przyjmują najwięcej uchodźców w całej Unii i tak dalej być nie może.” Według ministra, należy zaostrzyć rygory – szczególne należy się skupić na przypadkach, kiedy przybysz chce się w Szwecji osiedlić z całą rodziną, co w przypadku uchodźców z krajów muzułmańskich  często oznacza nawet kilkanaście osób w jednej rodzinie.

Słowa Billströma i zapowiedź skonstruowania grupy roboczej celem zbudowania nowej polityki imigracyjnej spotkały się – co nietrudno odgadnąć – ze zmasowaną krytyką. Z kolei Jimmie Åkesson, lider Szwedzkich Demokratów, syjonistycznej partii kreowanej w mediach na “skrajnie prawicową”, obraził się na Billströma o “przywłaszczanie antyimigracyjnej retoryki”. Grupa Billströma ma przygotować nową wizję polityki imigracyjnej kraju jeszcze przed wyborami.

Źródło: news.finance.ua

Dodaj komentarz

avatar
 
smilegrinwinkmrgreenneutraltwistedarrowunamusedcooleviloopsrazzrollcryeeklolmadsadexclamationquestionideahmmbegwhewchucklesillyenvyshutmouth
  Subscribe  
Powiadom o