Przyzwyczaiłem Państwa swoimi przemyśleniami na temat islamu do sytuacji, gdzie jedni już chwytają za szablę, szukając wokół siebie muzułmanina, a drudzy ze złości kupują „browary” na przekór postępującej islamizacji.

Jeśli pierwsza postawa jest potrzebą serca, w drugiej proszę pamiętać, by wspierać nasz rynek, coraz lepszy w tej branży. I z umiarem w czasie Wielkiego Postu!
Spieszę już uspokoić i ogłosić, że z tym islamem nie jest tak źle jak myślałem! Nie jest źle, gdy sam się obnaża i falsyfikuje, gdy zgłębiamy wiedzę o nim i z konsekwencją nie pozwalamy mu się panoszyć. Ale do islamu trzeba też podejść z pokorą i spokojem, jako źródłami człowieczej miłości. Warto mieć przy tym postawę troski, nie buntu. Ale też nie można mieć postawy pobłażliwej. Warto więc na każdym kroku iść tam i być obecnym, gdzie oni wchodzą w naszą przestrzeń. A tego niestety brakuje środowiskom narodowym, które potem ścierają się w studiu i nie potrafią wyrazić kontrującej opinii, demaskującej poczynania muzułmanów.

Oto wróciłem z panelu dyskusyjnego, który miał miejsce 12 lutego 2016 roku, pod tytułem „Islam – zagrożenie czy odnowa cywilizacyjna?” – dyskusja wokół wystawy Tomasza Matusewicza „U stu-dni islamu” w Galerii Miejskiej „Arsenał” w Poznaniu. Nazwa miejsca adekwatna, gdyż prawdziwie celne były niektóre wypowiedzi prelegentów. Prawdziwą twarz islamu starali się przedstawić dr Bartłomiej Grysa – arabista, islamolog, były wykładowca w katedrze arabistyki Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, Youssef Chadid – imam poznańskiego meczetu /zwanego Muzułmańskim Centrum Kulturalno-Oświatowym/ oraz dr Kazimierz Piotrowski – historyk, krytyk i filozof sztuki.

Oczywiście zaskoczyłem Państwa! Bo sam temat jest zaskakujący, a dyskusja wokół niego do spokojnych nigdy nie należy. Jak spodziewałem się, panel dyskusyjny został zakłócony przez środowisko Fundacji Róży Luksemburg – dr Monikę Bobako oraz Dorotę Grobelną, które zarzucały naukowcom prozelityzm i brak kompetencji, a Piotrowi Bernatowiczowi, dyrektorowi „Arsenału” zły dobór prelegentów. Tak często się zdarza, gdy środowisko meczetu ściera się z twardym naukowcem, który jeszcze oprócz wiedzy posiada wiarę katolicką. Był to atak związanych z meczetem marksistek, które wykorzystując uczelnię państwową, Uniwersytet im. Adama Mickiewicza, do swoich wizji z pierwiastkiem nauki pod nazwą „pytań granicznych”, zaprowadzają islam w sposób „na zaliczenie” wśród młodzieży. Siłowe zaprowadzanie islamu przez imigrantów odnosi chwilowy skutek, ale z teorią Marska i Luksemburg to już majstersztyk na lata. Dr Bobako jest promowana również przez Ligę Muzułmańską RP, co od razu wskazuje na kontekst jej ataku w stronę dr Bartłomieja Grysy.

Wyraz „prozelityzm” był tu specjalnie użyty przez dr Bobako, w opozycji do podkreślanej mantry imama: „nikogo nie nawracam”. Miało to pokazać, że chrześcijanin o wiele bardziej pragnie nawrócenia niż muzułmanin. Ta uwypuklona parabola nie udała się, gdyż marksiści nie rozumieją, kogo miecz chwytają.

U marksistów ostatnio modny stał się islam, stąd środowiska lewackie – od anarchistów do Partii Razem – starają się dyskredytować cywilizację łacińską przez „demokratyczne wstawiennictwo” tak wrogiej religii człowiekowi, jaką jest system mahometan.

Indianin z Meksyku, mieszkający w Brukseli, ale związany też z Polską i środowiskiem Le Monde Diplomatique, marksista, Luis Martinez Andrade, autor książki „Ameryka Łacińska. Religia bez odkupienia”, nienawidzi religii katolickiej przez, jak określa, Kolumba i misjonarzy. Islam za to mu pasuje i krzewi go w myśl teorii Międzynarodówki, pomimo że większe zbrodnie ma na swoim koncie niż konkwistadorzy. Robi to tylko dlatego, że jest komunistą, twierdząc, że może odegrać się na Europie dla przodków za ich tragedię. Marksiści mają różne pobódki, ale główną jest właśnie walka z Kościołem, chrześcijańskim porządkiem i kulturą.

I tu właśnie leży fundament mojej tezy. Otóż, imam Chadid będzie mówił zawsze swoje wyuczone regułki i kłamał nas w „żywe oczy”, manipulował i schodził na niski poziom dyskusji. Dlatego nie zwojuje niczego wśród ludzi twardo stąpających w wychowaniu klasycznym. Jego postawa, jak i innych muzułmanów z tego środowiska, jest wyuczona przez szkołę Kardawiego. W formułowaniu tez nie ma niczego, co by było postawą osobistą imama, jest tylko przefiltrowany Kardawi. Taka kalka czyni wypowiedzi Chadida mechanicznymi i obarcza je logicznym błędem, gdyż na zarzuty teologiczne pozostaje odwpowiedź tylko jedna: „manipulacja” albo „islamofobia”. Imam, co przyznaje, nie ma wiedzy historycznej, Ewangelie myli z Talmudem, pisma filozofów arabskich z chrześcijańskimi. Tak ważny był więc głos dr Bobako by uchronić imama przed kompromitacją.

Dodam, że nauka Kardawiego lansowana była przez Al-Kaidę, a jak wiadomo Liga Muzułmańska RP finansowana jest z tego samego źródła /FIOE i Europe Trust/. W myśl nauki Bractwa Muzułmańskiego Liga Muzułmańska dąży do ustanowienia islamu jako religii państwowej w Polsce. Oczywiście to jest długi i złożony proces. Chadid popełniłby publiczne samobójstwo, gdyby to powiedział publicznie w świetle kamer. Musi zarzekać się, że jest pokojowym muzułmaninem, nikogo nie chce nawracać na islam. Mówiąc to sam sobie zaprzecza, bowiem obowiązkiem muzułmanina, a co dopiero imama misji islamskiej w Polsce jest właśnie nawracanie na islam i jak największa liczba konwersji. Dzięki takiej postawie Chadid ma na swoim koncie najwięcej rezunów z Polski. Okazuje się, że nauka Kardawiego przysparza lepsze wyniki niż pokaz siłowy. Stąd ma więcej zwolenników w Polsce niż salafizm. Imam Chadid ma w planach założenie parlamentu muzułmańskiego przy FIOE, który w chwili przyjaznej nomenklatury w Polsce przyjąłby prawo szariatu jako obowiązujące. Bractwo Muzułmańskie nałożyło na niego taki cel jako nadrzędny, z którego w sposób celujący wywiązuje się. Stawiając na uczelnie /sam studiuje i wykłada na UAM/ i środowiska lewicowe, naciska na władze lokalne by społeczność muzułmańska była zauważana. Jak możemy zaobserwować Jaśkowiak włączył się w działania meczetu i bierze czynny udział w manifestacjach muzułmanów, gdy neguje uroczystości patriotyczne oraz tak ważne rocznice, jak 97.Rocznica Powstania Wielkopolskiego, którą spędził na zabawach w łóżku. Widząc wymierne korzyści i przychylność prezydenta Poznania, Jacka Jaśkowiaka, muzułmanie chętniej aktywizują się w działaności meczetu i coraz częściej wychodzą z cienia. Chadid postawił na konwertytów. W Polsce znaleźli się muzułmanie o różnych poglądach na państwo i religię. Poznański meczet jako wzorcowy w Lidze stworzył platformę islamu skoncentrowanego na kwestiach społeczno-gospodarczych. Religia w takiej formie zdaje się być umiarkowana, gdyż na czoło została wystawiona kultura, oświata i biznes. Wykreowany obraz sprawia wrażenie, że muzułmanom w Poznaniu wcale nie chodzi o dżihad. Wydaje się, że muzułmanie są zasymilowani, kierują się zasadami demokracji, a sprawy świeckie przedkładają nad religijne w życiu społecznym. Tyle tylko, że to jest właśnie dzihadem, który jest źle odczytywany z racji niewiedzy władz i mieszkańców miasta. Brak informacji na temat działania i kierunku władzy na linii meczet-miasto, powoduje, że poznaniacy nie są świadomi, że są islamizowani.

Co natomiast ważne, instytucja miejska wprowadza nas w stan promocji islamu. Przez organizację takich paneli staje się przedmurzem kultury z cywilizacyjną dziurą, przez którą marksiści skaczą do obozu rezunów. Pozwalamy im prowadzić ich „dyskurs”, zamiast odesłać w czeluść historii, tam gdzie PRL.

Dr Piotrowski swój wywód zaczął nieco nieczytelnie, mieszając się w definicjach, by w końcu nie wiedzieć po której ze stron stanąć. Cytowanie Nietzsche i pochwała sufizmu nie jest dobrym tropem w polemice z muzułmanami. Sufizm jest jak joga – dla rozwinięcia ciała, ale ułomności ducha. W życiu nie chodzi o to by być drzewem i rozwijać się jak roślina – czas rozkwitu a potem wegetacji. Jesteśmy ludźmi, więc cechujemy się innymi właściwościami niż rośliny, zwierzęta, czy ziarnka piasku. Metaforyczność życia jest wpisana w melancholię, a nie na tym polega przeżywanie jestestwa. Odradzałbym następnym razem filozofowanie przy kimś, kto pokazuje, że nie ma pojęcia o własnej religii, jak imam.

Co ciekawe, w dyskusji zabrał głos również młody człowiek, Polak, który swoimi wypowiadanymi poglądami przypomina Adriana Świątkiewicza, określanego mianem „wskrzesiciela Saddama”. Na profilu Facebook Adriana Mudżahid Al-Bulandi można zobaczyć zainteresowania młodego Polaka i jego „samotną” walkę z imperializmem. W przyszłości chce pracować w Parlamencie Europejskim i poprowadzić Europę do zmian przez rewolucję. Idealny przykład prowadzenia ścieżki konwersji Kardawiego i Ligii. Popiera partię Baas kierowaną przez Izzata Ibrahima al-Duriego. ISIL nie lubi i im nie ufa, gdyż – jak pisze – za dużo powiązań na linii USA-Izrael-Iran („ten ich lider nie zna nawet dobrze arabskiego, co by potwierdzali że to prawda, że to żyd z Mossadu”). Zastanawiająca dla charakterystyki światopoglądu jest opinia: „W Iraku, co prawda, są w cichym sojuszu z Baas i walczą z Safawidami, ale w Syrii niszczą rewolucję”.

Tacy konwertyci „walczący” szczególnie z polskością, tożsamością i chrześcijaństwem są niebezpieczni, głównie dla siebie. W takich wypadkach potrzebny jest krąg wsparcia otoczenia wraz z psychiatrą.

Przyglądając się jako kulturoznawca procesowi konwersji, w którym również uczestniczyłem, dochodząc do stopnia redaktora działu kultury w muzułmańskim czasopiśmie As-Salam, czy będąc blisko imama Chadida, mogę śmiało stwierdzić, że odrzucenie przez otoczenie jest główną podstawą takiej decyzji ludzi młodych, a wśród dyletantów zrobienia kariery naukowej. Z takiej szansy skorzystali dr Marszewski, czy dr Bobako, którzy mając słabą pozycję na uczelni, zaczęli nagle być specjalistami. Po ich konwersji islamiści zaczęli pomagać im sięgać do źródeł, do których arabiści, kulturoznawcy, historycy, czy filozofowie nie mają na co dzień dostępu. Biorąc jednak pod uwagę wiedzę Chadida, są to źródła wątpliwe. Co znamienne, w islamie można realizować się bardziej niż w innych grupach świeckich, czy przykościelnych. „Duszpasterstwo” jest bardziej „postępowe”, gdyż islam bardzo szybko daje pozycję, z racji potrzeby nowych wyznawców do prowadzenia misji dżihadu. Takie osoby, jak Adrian bardzo szybko wyjechałyby by walczyć w IS, gdyby tylko miały możliwość. A imamowie taką możliwość mogą dać, gdy ktoś jest oddany sprawie. Po wypowiedziach meczetowych tuzów, jeszcze trochę, a Bobako z Grobelną przestaną manifestować swoje przekonanie w polskiej przestrzeni publicznej, a pójdą jak Che na front. Hasta siempre!

W Galerii oprócz Wystawy Matusewicza, który poszukuje Boga na pograniczu dialogu między dwiema religiami, ze wskazaniem na islam, a bardziej może na modę /nie byłby wystawiony w takim charakterze przed 2001 rokiem/ na parterze jest wystawa Bóg i dziewczyna” Ady Karczmarczyk. Artystka jest podopieczną Fundacji Deutsche Bank, co już wskazuje na linię artystycznego wyrazu. Ta „gwiazda katolickiego popu” zaprezentowała na jaką sztukę idą pieniądze podatników. W takich właśnie przestrzeniach rozmawia się o islamie. Na górze – wzniosłe instalacje pełne fałszywego mistycyzmu, na dole katolicyzm przedstawiony jako kicz, czy coś nieistotnego już w kulturze Europy.

To nie tyle islam jest zagrożeniem, co nasze działanie, które spycha kulturotwórczą rolę chrześcijaństwa na margines. Gdyby narody europejskie dbały o swoją religię i kulturę, nie dochodziłoby do kryzysów na taką skalę, jak obecnie. W krajach islamskich pozytywny jest wzrost konwersji na chrześcijaństwo. Trudno jest przyznać się muzułmanom żyjącym w Europie, że ich rodzime kraje notują coraz więcej chrześcijan, którzy wcześniej byli muzułmanami. Mając dostęp do wiedzy i źródeł przekonują się, że islam jest fałszywą religią i kultem śmierci, która zafałszowując i plagiatując teksty Talmudu i Ewangelii realizuje jedynie politykę.

Islamu bowiem nie można rozdzielić od państwa. Gdy Chadid mówi o polityce uprawianej przez państwa muzułmańskie, że to obce jest islamowi, kłamie w żywe oczy. Kłamie również wtedy, gdy mówi, że chrześcijanin płaci mniejsze podatki od muzułmanina płacącego zakat. Występujący w islamie trójpodział części majątku /jedna część dla mnie, druga dla rodziny, trzecia dla obcych/ oraz ofiara, są odbierane później /zwielokrotnione/ przez muzułmanina w części podziału przez współwyznawcę. Zakat więc jest jedynie „wpuszczeniem” pieniądza, czy daru materialnego, jak na przykład żywności do obrotu. Nieprawdą jest również to, że Youssef Chadid rozlicza się sumiennie z podatków– jak powiedział w „Arsenale”. Józek, wiele razy pytałeś, jak obejść podatek!. Zresztą mam pytanie do imama, czy rozliczył się prawidłowo z rozbudowy nieruchomości, czy wykazał chociażby fundusze Abdurrahmana Oweiry, prezesa Bibtex, czy dystrybutora herbaty Ahmad Tea, firmy Levant, które pomogły w znaczącym stopniu w finalizacji przedsięwzięcia? Pytanie, jak te firmy również przedstawiły finansowanie tej inwestycji. Sprawą na pewno powinny zająć się instytucje państwowe, które w imię poprawności politycznej nie prześwietlają inwestycji muzułmanów w stopniu wystarczającym.

Pozostawiając prawdomówność imama i muzułmanów, jak również misję islamską w polskich instytucjach kultury, chcę zwrócić uwagę na jeszcze jeden aspekt.

W XIX wieku Belgia zataiła proceder „kauczukowy” swojego króla Leopolda oraz fakt ludobójstwa w Kongo. Ta sama Bruksela niechętnie odnosi się do ludobójstwa Ormian, które przemilczane otworzyło Niemcom drzwi do holocaustu, a Ukraińcom ludobójstwa na Wołyniu. Dziś ta sama Europa nie uznaje żadnych faktów przemocowych ze strony muzułmanów na autochtonach w imię takiego samego milczenia.

Celnie o cywilizacji turańskiej pisał Feliks Koneczny. Jeśli opisy naszych dziadków, którzy byli świadkami pożogi Kresów, wydają się bestialskie, konieczne jest sięgnięcie do genezy takich postaw. Etos rycerski zetknął się wtedy z etosem łupu. W Koranie nie mamy sury „Pokój”, ale znajdziemy tytuł „Łupy”. To pokazuje z której strony zawsze nadchodzi bestialstwo – ze Wschodu. Nie można mieć zaufania do religii, która bazuje na łupach, a nie na pokoju. Nie podoba się to muzułmanom, którzy chcą uchodzić za pokojowych. To wilki w owczych skórach. Szybko przekonamy się o tym, gdy tylko będą w większości. Demokracja pokazuje, że staje się łupem własnego pokoju. Wschód ma tylko szacunek, gdy pokaże mu się większą siłę.

Przyszłość nie może być pod znakiem demokracji, gdyż zjada ona własny ogon. Trzeba nam nacjonalizmu i patriotyzmu, katolickiego ducha i inkulturacji rezunów.

Abyśmy nie byli bombardowani doniesieniami o muzułmańskim terroryzmie, Europa najpierw musiałaby zacząć głośno mówić o związku Turcji i Niemiec w ludobójstwie Ormian, ludobójstwie na Wołyniu i kauczukowym biznesie, na którym został zbudowany fundament demokracji w Brukseli.

Krzysztof Baranowski (ur. 1976) – kulturoznawca, badacz islamu w Polsce. Tygodnik Polska Niepodległa

Dodaj komentarz

5 komentarzy do "Hasta siempre! Przyczółki islamu w instytucjach państwowych"

Powiadom o
avatar
 
smilegrinwinkmrgreenneutraltwistedarrowunamusedcooleviloopsrazzrollcryeeklolmadsadexclamationquestionideahmmbegwhewchucklesillyenvyshutmouth
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Lukasz
Gość
Lukasz

Bardzo ciekawy tekst.
Wychodzi na to ,ze Polska jest po cichu islamizowana.
Lig Muzulmanska , wystawy , gadanie , sprzedani ludzie.
To wszystko ma na celu powolne przeksztalcanie kraju w Kalifat.

markus
Gość
markus

To jest coś podobnego jak z matematykiem. Dać mu liczbę np. 2, on ją rozbierze na czynniki pierwsze, a na końcu wyjdzie mu 2. Przede wszystkim chciałbym wiedzieć, od kiedy islam to religia? Odnośnie tej Ligi Muzułmańskiej . Kto mi powie czy statut tej sekty jest zgodny z Konstytucją Polski? Jeśli nie, to który sąd /sędzia/ wydał pozwolenie na prowadzenie działalności na terenie RP? Czy nie lepiej teraz poprzeć wniosek Miriam Shaded o zdelegalizowanie islamu w Polsce ?!

Wiarus55
Użytkownik
Początkujący

Przepraszam, ale ja jestem prostym człowiekiem, Polakiem. Takie panele dyskusyjne są dla mnie nieco skomplikowane. Dwie, trzy strony się ścierają, polemizują i na koniec nic konkretnego z tego nie wynika; ble ble ble bleeeeee. Kiedy będzie trzeba to staniemy w obronie naszego narodu i naszej wiary, tak samo jak czynili nasi ojcowie i dziadowie. Koniec kropka.

Lontek
Gość
Lontek
Mnie autor przyzwyczaił że jak czytam jego teksty to pierwsze na co mam ochotę to chwycenie za telefon i zadzwonienie do NFZ by sprawdzić czy refundują leczenie takiej paranoi. Jeżeli autor wie o popełnianiu jakiegoś przestępstwa to niech zgłosi to odpowiednim słuzbom, ale oni pewnie będą mieli to same odczucie co ja. Panel dyskusyjny opisywany w artykule zapewne miał charakter kameralny, większość poznaniaków pewnie nie wie że sie odbył i tym bardziej co na nim mówiono. Cały kraj ma być zislamizowany przez takie spotkania? Jeże imam poznański całe miasto trzyma w garści i założy parlament europejski przy jakiejś muzulmańskiej organizacji… Czytaj więcej »
Dorota
Gość
Dorota

Spójrz na serwisy informacyjne. W Niemczech zamknięto taki muzułmański ośrodek jak w Poznaniu właśnie za terroryzm. Myślę, że Autorowi akurat powinniśmy byc wdzięczni, że łazi za nas na spotkania, demaskuje ich, gdy my zajęci pracą, wychowywaniem dzieci i sprzątaniem obejścia możemy sobie przeczytać. Czuję, że ktoś za mnie coś robi, wyczuwam w tym troskę. Czy życie spaprane? Chyba nie, skoro dzieli się tym. Miał pobudki by wejść w to. Rotmistrzowi Pileckiemu też tak samo można napisać. To właśnie tacy ludzie wykazują się większą pobudką niż ci, którzy idą lewą nogą.

wpDiscuz